Jeśli jakimś cudem tu trafiłeś/aś i chcesz to czytać, zacznij od mojego pierwszego posta. Naprawdę, dobrze Ci radzę.

czwartek, 12 kwietnia 2012

Dziś znowu zostałam zraniona.
Moja mama wróciła z zebrania i zaczęła ze mną gadać o jakiejś imprezie, którą Agata (nie bójmy się nazywać  po imieniu) wyprawia. Uznała, że o wszystkim wiem i w ogóle super bo gadała  o tym z inną mamą.
Ale nie.
Nie zostałam zaproszona
Jak na każdą inną imprezę.
Były 4 (może więcej, o których nawet nie słyszałam).
Zaproszono mnie na jedną, dodajmy, że jestem jedyną osobą lubiącą dziewczynę która ową imprezę wyprawiała i obecne na niej były 4 osoby.

Ok muszę się streszczać.
Uznałam, że muszę odrobinę bardziej się wpasować.
Muszę zacząć się inaczej ubierać, może mniej uczyć, spotykać się.
I c*** wam wszystkim w d***. Sama sobie wyprawię imprezę i zaproszę na nią te osoby, które mnie nie zawiodły i nie zawiodą.
No bo mam problem. Jestem prawdopodobnie najmniej zamożną osobą u nas w klasie (np. moja koleżanka ma basen, saunę, jacuzzi i 50 kilogramowy kryształowy żyrandol)
Nie mam też stylu- mieszam moje osobowości- z jednej strony jestem metalo-punkiem w glanach i obwisłym t-shircie, z drugiej- kimś kto chce nosić modne, obcisłe i drogie ubrania, na które ZWYCZAJNIE MNIE NIE STAĆ.
Zdecydowałam na razie postawić na opcję drugą.
Jutro idę do centrum handlowego kupić buty na obcasach(tylko bez przesady) i apaszkę. Ponad to, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu mama pozwoliła mi używać tuszu (wow! na bal szóstoklasisty miała na mnie focha, że chciałam go użyć i w końcu zgodziła się na brązowy)
Może to nie jest za bardzo osoba, którą jestem, ale chyba na razie muszę się odrobinę wpasować i oryginalność zostawić na potem. Najpierw chcę trochę podnieść swoją pozycję w klasie, bo nie zniosę powtórki z podstawówki, nawet w wersji light.


Cytat:
Okoliczność: Chemia, moja koleżanka (oj, największy kujon w najbardziej kujońskim gimnazjum w mieście) pochyla się do przodu i dźga długopisem chłopaka siedzącego przed nami
"Daj zeszyt co?"
"Mówi się proszę"- nevermind, ona i tak już ściska ten zeszyt w dłoni i coś tam czyta
"Jestem tak zaszczycony, że ty /imię/ uczysz się z mojego zeszytu"
Przed chwilą obejrzałam ostatni odcinek pierwszego sezonu "Glee"
I był to pierwszy raz gdy centralnie płakałam coś oglądając.
Gdy "New directions" dostali 3 miejsce w zawodach płakałam bardziej, niż gdy Charlotta umierała pod koniec "Pajęczyny charlotty"

wtorek, 10 kwietnia 2012

Nie ma to jak obudzić się o 9.00 ze  świadomością, że następnego dnia będziesz musiał/a wstać o 4 godziny wcześniej, być totalnie wkur..złym z tego powodu.
Co ja zrobiłam?

Włączyłam 30secondstomars na cały regulator i zaczęłam skakać po domu i wrzeszczeć noł noł noł noł, aj łyl newer forget, noł noł, aj łyl newer rigret, noł noł, aj łyl lyw maj lajf!!! Noł ajm nat sejen ajm sory łan dej mejbi łil met egen, noł, noł, noł ajm nat sejen ajm sory mejbi łil met egen noł noł noł nooooł, aj łyl newer forget, noł noł aj łyl newer rigret noł noł aj łyl liw maj lajf


Nał ajm klołser tu di edż.
Noł noł noł noł!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Lost in majself!
Noł noł noł noł!!!


NOŁ NOŁ NOŁ NOOOŁ, NOOOŁ NOOOŁ.

Zabierzcie mnie do psychiatryka puki jeszcze nie jest za późno. Kto normalny pisze takie posty? No właśnie nikt...
Dzisiaj wybieram się z koleżanką (jestem chyba jedyną osobą, która serio ją lubi) do parku. Będziemy robić 'artystyczne zdjęcia'.
Jeśli się ośmielę wstawię kilka tych zdjęć  na bloga, choć mówiłam, że nie będę pokazywać twarzy.... Ale ok....
Czy ktoś chciałby to zobaczyć?

niedziela, 8 kwietnia 2012

W dupę sobie wsadźcie takie święta!!!
Na tradycyjnym spacerze dookoła jeziora rzucaliśmy się śnieżkami. Nawet widziałam bałwana, którego ktoś ulepił.
Prezenty- oczywiście jak zwykle nie jestem  zadowolona.
I do jasnej cholery! Przyszli do nas znajomi, z czego oczywiście byłam początkowo przezadowolona, dopóki nie okazało się, że ich starszy syn nas olał i nie przyszedł. Moja siostra bawi się więc z tym młodszym , a ja od 15:30 aż do teraz (i zaraz pewnie znowu będę) oglądam Glee.
Fuckin brilliant!!!
Każde święto nazywam prawdopodobnie najgorszym w swoim życiu, a to jest NAJprawdopodobniej najgorsza Wielkanoc.
Ah tak! I jeszcze, gdy rozpoczynaliśmy spacer moi rodzice (głównie tata) zachowali się tak wrednie i tak złośliwie wobec mnie, że odwróciłam się na pięcie i odeszłam tam, skąd przyszliśmy. Miałam zamiar czekać przy samochodzie, już prawie do niego doszłam, kiedy tata zadzwonił. No i 'bez dyskusji, wracaj, ja się z tobą nie kłócę, ja się ciebie nie pytam" itp.


No, najwyraźniej na mojego bloga wprowadzam to, co towarzyszy mi w 50% dnia powszedniego- PRZEKLEŃSTWA!!!

No k***a z*****ście! To teraz mnie jeszcze z komputera wyganiają! Co mnie to k***a obchodzi, że chcą oglądać Epokę lodowcową? Mi oni zabrali radość ze świąt i jeszcze to?!

Ja pie****e!

PS: Dzisiaj uczesałam się jak 'dziewczyna wikinga' jak to określiła moja mama. Mam dwa dobierańce zaczynające się przy przedziałku ciągnące się za uszy i później to są już zwykłe warkocze.

But... WHO CARES?!!!

No to idę. Dajmy gawiedzi nacieszyć się wielkanocą, skoro ja nie mogę.

sobota, 7 kwietnia 2012

Wow, połapałam się, że napisałam tu już o 5 filmach, w tym trzem poświęciłam całe posty. Piszę o tym, o czym myślę, a o filmach myślę często. W końcu to moja przyszłość.
O tak,
będę reżyserem i nic nie zdoła mi w tym przeszkodzić. Będę sławna. Złamię ten stereotyp mówiący, że reżyserem może być tylko mężczyzna.
Choć, może nie warto, skoro ostatecznie i tak umrę.
Mój tata kupił iPad'a.
I co na nim wygrawerował?
To, co mu powiedziałam.
"...that after ve're gone 
the spirit carries on"
Są to słowa samego John'a Petrucci'ego z piosenki "The spirit carries on", najbardziej mądrej i jednej z absolutnie najlepszej, mojej pierwszej ulubionej piosenki Dream Theater.

Prawdziwa złota myśl.
Nie wieżę w Boga i w życie po śmierci.
Ale wierzę w to.
Nie w piosenkę.
Tylko w ideę, która zrodziła się stulecia przed jej powstaniem.
Reinkarnacja.
Czy to nie cudowne- wiedzieć, że nasza dusza nie zmarnuje się, że ktoś ją otrzyma?
Może to będzie mucha, może dżdżownica, może świnia, koń, krowa, małpa, paw albo człowiek, ale to, czego nie zrobiliśmy w tym życiu, choć teraźniejsi my nie będziemy o tym wiedzieć z pewnością zrobimy w następnym.
Boże!!!(którego nie ma) kim byłam w poprzednim wcieleniu? Jakąś psychopatką, że teraz przejmuję się każdym spojrzeniem i kocham wszystkich dookoła, no i moja odporność na ból w skali od 1 do 10 to -2?
Pewnie tak.
A kim będę w następnym wcieleniu? Czego mi brakuje?
Jutro Wielkanoc, a ja prawdopodobnie będę myśleć o tym przez całą noc.

Reinkarnacja, to moja optymistyczna wersja wydarzeń.
Bo najprawdopodobniej po śmierci nie dzieje się z nami nic. Jestem tego prawie pewna. Po prostu umieramy, kładą nas w piach i gnijemy, a dusza nie istnieje, rozum jest częścią ciała.

Ugh...
Co za ponure myśli przed rodzinnym świętem.
Wszystko przez Ciebie, panie Petrucci.

Chciałam napisać coś jeszcze, ale już nie pamiętam co to było. 


Aha: Nie, nie wierzę w Boga, nie byłam w kościele od zakończenia 3 klasy (poza jedną pasterką i coroczną mszą w wielką sobotę) i w tym roku nie byłam poświęcić jajek.
I dobrze mi z tym.
Bo Biblię stworzyli ludzie, księżą, którzy prawdopodobnie chcieli podporządkować sobie jak największą ilość ludzi.


Teraz już skończyłam.
Jutro święta.
Życzę Ci, żebyś spędził/a je szczęśliwie.
Koniec.
Nie umiem składać życzeń, a wierszyki są MEGA kiczowate.
Oglądałam dziś koncert Dream Theater z okazji 20-lecia z orkiestrą symfoniczną. Oczywiście w NY :(.
No i zagrali Całą CD2 "Six degrees of..."




No i "Sacrificed sons", czyli piosenkę o World Trade Center


No ale za to, nie było "ENDLESS SACRIFICE" czyli ich najlepszej piosenki


"Surrounded"


I kilku innych, cudownych piosenek. Bo zagrali po jednej z każdej płyty i wybrali właśnie te średnie.
Ale i tak JEST TO NAJLEPSZY ZESPÓŁ NA ŚWIECIE I KONIEC!!!

piątek, 6 kwietnia 2012

Jak dużo bym dała, żeby móc pójść na koncert 30 seconds to mars!!! Serio. Stałabym przy wejściu 5 godzin przed rozpoczęciem ,żeby wbić się pod scenę i stać tam i się gapić i się drzeć i słuchać, zrobić zdjęcie. Co ja bym dała!!! Ale nie, no oczywiście- ja zaczynam lubić zespół, no a oni robią sobie przerwę w karierze i przestają dawać koncerty. No wyśmienicie!!!
Teraz- powód mojego nawrotu frustracji tą sprawą.
Oglądałyśmy wczoraj z mamą  filmiki z Neon Night.
ONA TAM BYŁA. No a ja wtedy jeszcze nie lubiłam 30STM, poza tym była ze znajomymi. Byłą tak nieogarnięta, że nie wiedziała, że to Neon Night i nie miała pojęcia, że Jared Leto jest bożyszczem nastolatek. CZEMU JA WTEDY NIE POJECHAŁAM?!
Tak kocham ten zespół i jak oglądam te filmiki i słyszę teksty Jared'a typu "Shut the fuck up" "Jesus!!!" "You fucked up, it's the wrong part" "I ate some pierogies today" "Give my microphone back" "Coconut?!"  "Your accent is better than mine" "I say Tke kill, You say De Killl" itp.  to chce mi się płakać ze śmiechu i zażenowania, że mnie tam nie było.
Ja chcę ich zobaczyć!!!!
Jedna wielka dupa i tyle.
Dzisiaj aż dwie osoby powiedziały mi, że jestem ładna. No i nie był to nikt z rodziny- 1- pani w pasmanterii (?! baardzo mnie to zdziwiło), 2- koleżanka z byłej klasy, która w ogóle mnie nie poznała, a gdy już zorientowała się kim jestem powiedziała - łał jaka ty ładna się zrobiłaś- gdyż pamięta mnie pewnie jako wysokiego pulpeta w brzydkich i dziwnych ubraniach. No cóż- może się zmieniłam. No i urosłam od zakończenia tamtej, przeokropnej szkoły.

czwartek, 5 kwietnia 2012

Ok, poddaję się

Nie ma co czekać, aż to trafi do 5 osób. Trafi do kogoś- fajnie, nie trafi- szkoda. Więc opublikuję te dwa posty, które czekały, aż KTOŚ ZACZNIE MYŚLEĆ czytając mojego bloga.
ZAZ, której kilka piosenek naprawdę bardzo lubię i może pójdę na jej koncert w czerwcu.

Spojler filmu Sweneey Todd, nie oglądałeś/aś, nie czytaj

Obejrzałam to przed chwilą i mimo to, że uwielbiam twórczość Tim'a Burton'a, Johnny'ego Depp'a, Heleny Bonham-Carter i Alana Rickman'a, mam kilka 'ale' co do tego filmu.
Po pierwsze opowiedzmy fabułę.

Jest sobie koleś, który bije drugiego kolesia czajnikiem prawie go przy tym zabijając. Później podrzyna mu gardło srebrną brzytwą, a wszędzie jest pełno krwi w cudownym,  różanym odcieniu wyglądającej absolutnie nierealnie. Później ten koleś, który zabił tamtego czajnikiem zabija kolejnych, żeby jego współlokatorka miała z czego robić ciastka. Potem ten od czajnika zabija swoją byłą żonę nie wiedząc że to ona. Pali współlokatorkę żywcem w piecu do robienia ciastek z ludzi. Rozpacza nad żoną. No i wtedy z pomocą przychodzi mu chłopiec, który pomagał robić ciastka i wcześniej był workiem treningowym gościa zabitego czajnikiem i zabija głównego bohatera podrzynając mu gardło. 

Ja rozumiem, taka fabuła pasowałaby do teatru (chociaż- ciastka z ludzi?!), na scenę, 
muzyka też. Film jednak to coś zupełnie innego. Tego typu historie są dobre jedynie w dosłownym znaczeniu, a osiągnięcie tego jest możliwe jedynie w teatrze.
Będę uczyć Jared'a Leto mówić po francusku. Zobaczysz.
Chciałabym poznać Mahometa

5 najlepszych piosenek ZAZ

Przyznaję się. Ja Wielka fanka uzależniona od metalu progresywnego słucham ZAZ. Nic nie poradzę.


Tak sobie czytam i czytam mojego bloga, no i chyba moim ulubionym postem jest ten - http://gdymyslisz.blogspot.com/2012/04/post-z-404-ok-1845.html


środa, 4 kwietnia 2012

Sport... dotychczasowy wróg nr.1

Dziwnym zrządzeniem losu, ja- w podstawówce zawsze największy słabeusz, leszcz, cienias, który 60 metrów przebiec nie może (to się chyba nie zmieniło) jestem w mojej nowej klasie postrzegana (przez chłopców, którzy  jak na razie widzieli tylko jeden wf z moim udziałem) jako ktoś, kto świetnie gra w gry zespołowe i jest superwysportowany. No i rzeczywiście- ostatnio, gdy chłopcy (błagam, niech już nikt nigdy nie wymawia przy mnie formy "chłopacy" bo zatłukę) obserwowali naszą grę w kosza, z innych się śmiali (wszechogarniające piski i wrzaski parodiujące nasze kontakty podczas gry) no a na mnie patrzyli i krzyczeli z szacunkiem. No bo (mój powód do dumy) rzuciłam 5 koszy- jedyne podczas tej gry. Chyba dość w porządku gram w siatkę, tylko ciężko mi się zawsze zorientować gdzie poleci piłka i czy będzie aut czy nie.
No a wszystko dzięki tym trzem kilometrom, które przemierzam codziennie w drodze do szkoły i do domu, no i- oczywiście wzrostowi, którym to lubię się chwalić, więc zrobię to jeszcze raz- 180 cm.
Nie mam pojęcia, dla czego lubię to mówić, bo w końcu zawsze byłam najwyższa z klasy, no a w 6 klasie- nawet ze szkoły. Teraz się skończyło, kiedy to na korytarzach mijam licealistów i muszę zadzierać głowę, żeby na nich spojrzeć.

Post, z 4.04 ok. 18:45

Pokłóciłam się dzisiaj z panią od francuskiego.
No bo- sorry, miałam rację.
Mieliśmy sprawdzian z departamentów i regionów zamorskich Francji.
No i przepraszam, ale przy zdaniu, które przetłumaczone brzmiałoby "Prawo francuskie obowiązuje we wszystkich departamentach i regionach zamorskich" zaznaczyłam fałsz.
No i miałam rację.
Nawet w sprawie Polinezji Francuskiej wyszczególniono w podręczniku, że ma własne prawo, hymn i flagę.
No i nawet ta kobieta mówiła, że każdy z tych departamentów pa prawo ZBLIŻONE do francuskiego.
Ale nie, ona broni swojego, że wszędzie tam obowiązuje prawo francuskie.
No ale, do jasnej cholery. Wyobraź sobie, że masz ciastka. Tak? Masz to w głowie? Skup się na tym. To teraz wyobraź sobie, że rozdajesz po jednym każdemu koledze/koleżance.
Uznajmy, że te ciastka to piernikowe ludziki. No więc jedna osoba odłamie swojemu ludzikowi nogę, druga głowę, trzecia rękę, czwarta zrobi lukrowe guziki, piąta uśmieszek, szósta oczka. No i co? Czy to są wciąż te same ciastka?! NIE!!! Każdy może powiedzieć, że są to ludziki, no ale nie jest to ten sam, cały, niepomalowany ludzik, którego dałeś/aś kolegom/żankom .
Więc, prawo francuskie nie obowiązuje w każdym z regionów, bo wprowadzono pewne modyfikacje i ulepszenia jest to zatem inne prawo, no bo nie jest TAKIE SAMO. Czy to takie trudne do załapania?!
Klasztor Saint Michel, który strasznie, ale to strasznie chcę zboaczyć


Post, który powinien się tu znaleźć 2.04 ok godz.20

"Kupiliśmy Zoo"
Kolejny cudowny film.
No i nie tylko dla tego, że znowu zaczęłam dzięki niemu marzyć o posiadaniu domu jednorodzinnego, stajni, całego stada koni, lam, kóz, świń, pawi, małp, owiec, osłów i wszystkiego innego, co tylko dusza zapragnie. O posiadaniu farmy, własnego kawałka lasu i jeziora.
Nie tylko dla tego, że wątek miłosno-przyjazny dwóch bohaterów strasznie mi się spodobał i strasznie chciałabym, żeby coś takiego mi się przydarzyło i myślę, że każda równie pokręcona jak ja nastolatka wyobrażała sobie coś takiego z milion razy.
Ten film ma to COŚ.

Skapa stulecia: To tak wygląda Scarlett Johanson!!!  
Jedyne, co mi się  nie podobało, to wątek zmarłej mamy (choć, rzeczywiście stwórcy musieli wymyślić jakiś powód, dla którego facet w średnim wieku kupuje zoo) i problemów, z jakimi borykają się bohaterzy. Choć, może dla niektórych dziwny byłby film, w którym nie ingeruje się w głębie uczuć postaci, tylko pokazuje, jak sobie ludzie żyją we własnym zoo.
 Nie narzekam, film jest wspaniale cudowny.





sobota, 31 marca 2012

NO proszę!
Odezwij się!
Dla czego dopiero, gdy piszę, że jestem żałosna a mój blog do niczego ktoś komentuje post w którym to oznajmiam i pisze, że wcale tak nie jest?
Czy to jedyny sposób, w jaki mogę zwrócić na siebie Twoją uwagę?
A więc proszę- Jestem żałosna, a mój blog do niczego.
No i aż ktoś nie zacznie mądrze komentować moich postów (co znaczyłoby, że jakoś docieram do ludzi) nie będę pisać.
Umówmy się na 5 mądrych komentarzy.
Czas start.

Aha, no i przypominam, że nie musisz być blogerem, żeby skomentować.

Tik tak tik tak, posty czekają na opublikowanie...
"Niech się stanie światłość"
Tak mógł powstać świat. Ale bez mówienia.
Po prostu, powstał.
Wydaje mi się to lepszym pomysłem, niż Wielki Wybuch.
Serio.
Łatwiej jest mi wyobrazić sobie, że coś po prostu powstało, niż że najpierw była jakaś mała cząsteczka (no helloł! ona też z czegoś musiała powstać!) i ona wybuchła, no i powstała przestrzeń kosmiczna o nieskończonej wielkości.
Ale moim zdaniem, najlepszą odpowiedzią na pytanie "Jak powstał świat?" byłoby po prost "Nie powstał, on tylko się zmieniał".
Na prawdę, sądzę, że wszechświat istniał zawsze, tylko przez rozmaite reakcje (chemiczne, jądrowe) zmieniał się, może zwiększał swoją objętość.

Przykro mi.
Ale prawdopodobnie Bóg nie stworzył świata.

piątek, 30 marca 2012

Wojtek
Z dumnym wierszem inspirowanym "This is the life"nie wyszło.
Ale już mam pomysł, podsunięty mi przez Babcię.
Napiszę wierz o Wojtku.
Teraz, kim był Wojtek.
Był to niedźwiedź przygarnięty przez żołnierzy z 2 Korpusu Polskiego.
Wygogluj sobie.
Oto jest oryginalny pomysł.

Chapter 27


Obejrzałam przed chwilą.
I gdyby nie to, że już wcześniej byłam wielką fanką Jared'a Leto , teraz byłoby tak na pewno.
Jego przeszywający na wskroś głos, towarzyszący nam przez cały film, to jak genialnie potrafił zagrać człowieka chorego na umyśle. Przez to prawie rozpłakałam się już na początku filmu, gdy mówił o kaczkach w Central Parku.
Po prostu nie wiem, co jeszcze można tu napisać, ale tak jak ów film, Jared Leto jest po prostu genialny.



Na prawdę, kocham ten film, emocje jakie mu towarzyszą.


Cudo. 
Halo?!
Ja żyję!
I mam się dobrze!
Co się nie odzywasz?

czwartek, 29 marca 2012

Chciałabym, żeby mój blog był przez kogoś czytany.
Posty komentowane.
Jejku, mam straszną fazę na suknie.
Do tego stopnia, że już planuję nagranie filmu w wakacje z wykorzystaniem kilku.
Jestem dumna z mojego lumpeksowego nabytku- cudownej, różowej, jedwabnej sukienki, sięgającej mi do kostek- spełnienia moich dziecięcych marzeń. Nareszcie mogę usiąść i rozpostrzeć ją dookoła siebie tak jak robiła to Bella z "Pięknej i Bestii".
Od dawna mam też fioła na punkcie rękawiczek za łokcie
i ozdób do włosów.
Wszystko w stylu...starodawnym.
Intryguje mnie wiek XIX, suknie, przepych, fryzury.

Nie mam pojęcia co mnie opętało...
To chyba wynik oglądania "Pamiętników Wampirów".
Czy ktoś zauważył, że pośród blogerów nie ma prawie żadnego chłopaka? Przynajmniej jeśli chodzi o Polskie blogi?
Oglądałam jakieś czasopismo o modzie, no i jestem zażenowana modnymi w tym sezonie okularami przeciwsłonecznymi. żenada.
Ja niedawno w TK Maxx nabyłam okulary marki fossil i chodź jeszcze ich nie nosiłam, ogólnie jestem zadowolona, bo są uniwersalne, pasują do wszystkiego i nie zakrywają mi 70% twarzy.
Oto one:

Nie będę się poddawała jakimś trendom i nosiła coś, tylko dlatego, że jest modne. I koniec.

Nadrabiam zaległości

Rekolekcje... jak wiadomo, dla mnie, zagorzałej przeciwniczki naszego kultu smutku i nierówności odprawianego w kościołach free time.
Taki czas wolny, że po całych dniach uczę się geografii (NIENAWIDZĘ TEGO PRZEDMIOTU, a nauczyciela chętnie walnęłabym w ten jego kudłaty łeb).
No ale mam zamiar popisać na blogu, nadrobić zaległości.
Kilka dni temu uczyłam się o bitwie pod Monte Cassino (nawisem mówiąc, !dostałam się do drugiego etapu!). Czytałam o polskim cmentarzu i o tym, że gen. Anders został pochowany przy swoich żołnierzach, lojalny do końca i o tym, ilu ludzi zginęło, by zdobyć jakieś wzgórze.
Niefortunnie, a może właśnie na moje szczęście słuchałam wtedy "This is the Life" Dream Theater. I prawie się rozpłakałam.


In the heart of your most solemn barren night
When your souls turn inside out
Have you questioned all the madness you invite?
What your life is all about

Some of us chose to live gracefully
Some can get caught in the maze
And lose their way home
This is the life we belong to
Our gift divine

Have you ever wished that you were someone else?
Traded places in your mind
It's only a waste of your time


Some of us chose to live gracefully
Some can get caught in the maze
And lose their way home
This is the life we belong to
Our gift divine

Feed the illusion you dream about
Cast out the monsters inside
Life begins with an empty slate
Fragile left in the hands of fate
Driven my love and crushed by hate
Until the day the gift is gone
And shadows remain

Some of us chose to live gracefully
Some can get caught in the maze
And lose their way home
Memories will fade
Time races on
What will the say after you're gone?
This is the life we belong to
Our gift divine

Our gift divine



Bo ci żołnierze oddali życie, by alianci mogli przejść do Rzymu. Więc tak właściwie nie mieli swojego życia. NIE NALEŻELI DO ŻADNEGO ŻYCIA, więc nawet nie mogli spróbować go zmieniać, a co dopiero pogodzić się z tym, jakie jest. A mimo wszystko, udało im się z tym pogodzić. Wiedzieli, że umrą, że pozostaną tylko nieliczni.


Drugi etap konkursu polega na
a) nauczeniu się na pamięć jakiegoś utworu opowiadającego o bitwie pod Monte Cassino
lub
b) stworzyć coś samemu i nauczyć się tego na pamięć

Wybieram opcję b). Zawsze lubiłam pisać wiersze.
Ten już napisałam. OGROMNĄ inspiracją było "This is the Life". Bez tej piosenki nie dałabym rady napisać czegoś, co ma tyle uczuć. Dziękuję Ci, każdy poszczególny członku Dream Theater, Ale głównie John'owi Petrucci'emu, który tą piosenkę napisał.

Kiedy będzie już po drugim etapie, wstawię tu ten wiersz.
Trzymaj kciuki.
Mam jakieś takie dziwnie nowe marzenie, a może raczej zachciankę...
Aż się z tym dziwnie czuję, bo takie marzenia mają zwykle dziewczynki w wieku 8-9 lat. No a ja mam teraz.
Chciałabym być modelką.
I to nie przyszło ot tak.
Od dawna wielu ludzi mówi mi że powinnam. Tata, ciocia, koleżanki...
Ale i tak wiem, że realnych szans nie mam i że nawet nie spróbuję.
Bo jestem tchórzem, zawsze byłam.
No  i poza długimi nogami (ok 1m) no i wzrostem (180 cm) posiadam także szerokie biodra.
Boże!!! Po co ja o tym w ogóle piszę?!
Powinnam to stłumić.
Bełkot osoby chorej psychicznie.
Przepraszam.

wtorek, 27 marca 2012

Rasiści

Nie jestem rasistką. Nie z wierzchu. Ale mimo wszystko, jakby podświadomie czarnoskórzy ludzie wydają mi się...inni...mniej...normalni.
Zaobserwowałam to jadąc tramwajem, obserwując czarnoskórego człowieka. Jego ruchy wydawały się dla mnie...nienaturalne, niezwykłe wydawało mi się włożenie ręki do kieszeni.
Co ukształtowało moje poglądy? Nie mam pojęcia, ale trzeba je zmienić. Bo sądzę, że każdy z nas ma takie przebłyski. No może poza tymi, którzy wychowywali się w otoczeniu czarnoskórych ludzi.Mam nadzieję, że nie jestem jedyna, bo tonie pierwszy raz, gdy postrzegam takich ludzi jako mniej ludzkich.

niedziela, 25 marca 2012

Kolejna dawka dowartościowania- zostałam zgłoszona do konkursu o polakach w bitwie pod Monte Cassino. Przez pana od historii we własnej osobie, co oznacza, że... jestem dobra...z...historii...
 

W naszych głowach...

W naszych głowach jesteśmy cholernie samolubni. Wręcz przerażająco. Nie myślimy o nikim innym niż o sobie, co próbujemy ukrywać i udawać, że zależy nam także na innych.
No a ja piszę to, co mam w głowie. Czyli co poniektórzy  mogą mnie uznać za okropną egoistkę (patrz- post w którym napisałam, że jestem najlepsza z francuskiego)

Więc dzisiaj- trochę, a little bit, un tout petit peu (teraz, śmiech, to się czyta antupetipu),  krytyki.
No ja nie mogę!!! Jak można pisać na blogu o swoich ulubionych gumach do żucia, albo... owocach, czy też opisywać szczegółowo jaka była dziś pogoda!? Przecież jest tyle wielkich rzeczy, o których można pisać!!! No   i teraz un tout petit peu egoizmu- przecież ja piszę o ważnych rzeczach ( no a przynajmniej mi się tak wydaje) i opisywanie szczegółowo tego, że moje ulubione owoce to czereśnie nawet dla mnie wydaje się nudne. Ja nie mówię, że wszyscy muszą mieć myśli filozoficzne (egoizm- jak ja), no ale żeby nie dostrzegać, że to wszystko jest nudne?

Wprowadzam na moim blogu nowy środek stylistyczny (albo nową część mowy, jak kto woli) "egoizm", skrótem będzie eg., trochę tak, jak "np." po angielsku.

wtorek, 20 marca 2012

No to teraz refleksja- nie musisz mieć miłego dzieciństwa, żeby być kimś wielkim.
Znamy wiele przykładów (wśród nich znajduje się także Jared Leto), dziś zajmę się wokalistą mojego chyba trzeciego ulubionego zespołu- Linkin Park, czyli Chester' em Bennington' em.

Najmniej fajne fragmenty z życia owego człowieka:
Rozwiedzeni rodzice,
Wyrzucenie ze szkoły,
W dzieciństwie Chester był molestowany seksualnie przez przyjaciela rodziny, nigdy jednak nie wyjawił nazwiska sprawcy. W wieku młodzieńczym zaczął zażywać kokainę i metaamfetaminę. Kiedy miał 18 lat został aresztowany za posiadanie narkotyków. Zanim rozpoczął profesjonalnie zajmować się muzyką, pracował w Burger Kingu.  (to żywcem z wiki)
Linkin Park singer Chester Bennington appears at an autograph signing session during the grand opening of Club Tattoo inside the Miracle Mile Shops at the Planet Hollywood Resort & Casino July 4, 2009 in Las Vegas, Nevada. Bennington is a co-owner of the tattoo parlor.
może nie jest jakiś "wielki", ale osiągnął dużo.

Można pracować w Burger Kingu, a później stać się wokalistą popularnego zespołu.

 Nie pozwólmy rzeczom, na które nie mamy wpływu rzutować na naszą przyszłość.


Bo, jeśli wierzyć mi- życie mamy tylko jedno.

Sama zamierzam od przyszłego roku zastosować się do tej rady. Uznałam, że moje życie składa się z nauki i chodzenia do szkoły. A nie chcę, żeby tak było.
Zamierzam odpuścić trochę nauki i od następnego roku zapisać się na różne dodatkowe zajęcia, chcę robić coś, co mnie interesuje.
Olewam: Geo, Fizę i Biolo.
Bo, po co mi to?
Czy nie lepiej skupić się na czymś, co mnie interesuje i co kiedyś może mi się serio przydać no i najważniejsze- będę się bawić robiąc to, niż uczyć się rzeczy typu "ile rzęsek ma orzęska"?
Ostatnimi  czasy zawsze idąc po ulicy, gdy widzę jakiegoś człowieka, widzę w nim coś ładnego. W każdym.

poniedziałek, 19 marca 2012

Niemiło się zrobiło.
Gdyż jedna z osób zalogowanych na filmwebie uznała, że jestem wyjątkowo niedojrzała, niedoświadczona i nieinteligentna. Owa osoba wyraziła swoje zdanie zaczynając od czegoś w stylu "Nie chcę cię urazić, ale...".
No i uraziła. Swoje zdanie zbudowała na tym, że wie, iż imponuje mi to, że Jared Leto w prawie każdym filmie gra głównego bohatera, że fajne są wstawki po francusku w jego piosenkach i że uznałam zakochiwanie się w nim za głupstwo, gdyż czyny znaczą więcej niż słowa, a jego czyny nie świadczą o nim zbyt dobrze (tą myśl kiedyś rozwinę).
Jakby tego nie było za wiele, to użytkownik, którego do tej pory uważałam za... jakby to nazwać... internetowego kumpla, wbił mi nóż w plecy pisząc, że to wcale nie jest takie złe (czyli te cechy jego zdaniem są prawdziwe) i że da się to ścierpieć, no i że mogło być gorzej.

Nie odpowiedziałam na żaden z tych komentarzy. Miałam na to ochotę, ale nie chcę tego ciągnąc.
W tenże sposób zakończyła się także moja przygoda z filmwebowym forum Jared'a Leto oraz z luźnymi rozmowami o owym aktorze z użytkownikami filmwebu. Nie warto.

I nie wierzę, że to co napisali ci użytkownicy to prawda.

Ale jest mi przykro, no i jestem zła. Bo to dowodzi, iż nie należy ufać i  gadać z nikim, kogo nie widzę.

niedziela, 18 marca 2012

013_ST2866~Moulin-Rouge-Posters.jpg
Mój ukochany film
Wczoraj zaczęłam pisać kolejne Love Story. I zdałam sobie sprawę, że kiepsko opisałam pierwszy pocałunek głównych bohaterów. BO w książce łatwiej jest opisać doświadczenia zmysłowe, mentalne, a w filmie łatwiej uchwycić cielesność, ruchy, bo na piśmie to wszystko co powstało w wyniku mojej wybujałe fantazji wydaje się, dziwne, niemożliwe, nienaturalne, a wyobraziłam to sobie jak film.
Odrobinę to zagmatwane.
Ale tak jest.
Film- to co widzimy, robimy.
Książki- to co czujemy, przeżywamy.


Książka, którą niedawno czytałam. Nie jest jakaś genialna, ale spoko
Garou, który zagrał w "Notre- dame de Paris" tak genialnie, że brak mi słów.














Patrick Fiori, którego bardzo polubiłam dzięki "Notre..."












No i hit stulecia- najlepszy film na śiwecie
najcudowniejszy


















No i znowu Once





Jeszcze nie podzieliłam się z Tobą moimi planami na przyszłość.
Będę reżyserem, a raczej director, bo nie w Polsce.
Studiować będę w Szkole filmowej w Łodzi.
To moje marzenie. Chyba największe.
Odkąd miałam 11 lat.
Piszę scenariusze, robię wszystko żeby "make my dreams come true" (fragment "Driven by you" Brian'a May'a)
Moja historia chcenia bycia reżyserem- W wieku 11 lat chciałam zostać aktorką, nie wiem czemu, ale zawsze chciałam uczestniczyć w procesie tworzenia czegoś. A później (głównie dzięki aluzjom mamy) zdałam sobie sprawę, że jestem za wysoka (1m 80 cm god damn it) i NIENAWIDZĘ, GDY KTOŚ MÓWI MI CO MAM ROBIĆ. I takim oto sposobem powstało moje największe marzenie.To ja muszę wydawać rozkazy. Taka jestem. A mój wzrost doda mi stanowczości. Już widzę siebie z falowanymi włosami, w czerwonych szpilkach z daichman'a (nigdzie indziej nie można kupić damskich butów w rozmiarze 43) ze scenariuszem pod pachą. Tak będzie. I koniec.
Zastanawiam się, że może powinnam umieszczać tu moje "Książki" (jeszcze  żadnej nie skończyłam, a zaczęłam chyba z 8)

sobota, 17 marca 2012

Dziękuję.
Bo na prawdę.
Na prawdę.
ktoś to czyta!!!
Tak, jestem żałosna, ale jak na razie chyba jeszcze trochę popiszę.

What've you got?
Doesn't matter to me 'cause I don't want them 


Ostatnio w padła mi w ręce pierwsza płyta 30Stm oraz "B-sides & rarities"
Płyta całkowicie różni się od pozostałych, ale jest super.
Taka... ciężka. Czyli... cudowna. Wyładowanie emocji... Bunt... Podziw dla geniuszu kompozytora...
Jestem żałosna.

Coś się dzieje...

Było dobrze, miałam już dwie czytelniczki (i dwie potencjalne), ale od jakiegoś tygodnia nikt nie skomentował żadnego mojego posta... Przykro mi. Bo znowu zaczynam w siebie wątpić, może mój blog jest do niczego? Nieciekawy? Piszę tu o tym co mnie zafascynuje i nie oczekuję, że to zainteresuje wszystkich, ale...żeby... nikogo...

piątek, 16 marca 2012

Tak sobie teraz rozmyślam o moim wzroście...
Serio dziwnie byłoby stanąć przed np.Hugh Grant'em, Patrick'iem Fiori,  albo- co lepsze- Jared'em Leto. No i patrzeć na nich z góry. No teoretycznie Jesteśmy sobie równi wzrostem, ale podobno jeszcze urosnę, a moje zamiłowanie do butów na obcasach wzrasta....
Life sucks... Czemu wszyscy nie możemy byś równego wzrostu?
Jedyną znaną mi wysoką sławną osobą jest Garou, a Hugh Laurie jest ode mnie tylko trochę wyższy.
Lubię swój wzrost.
Co nie zmienia faktu, że jak już będę sławnym reżyserem, będę dostawać spazmatycznych napadów śmiechu patrząc z góry na moich dawnych idoli...
Właśnie obejrzałam teledysk do "Capricorn", ale wyrąbany
Jeśli ma jakieś głębsze przesłanie to go nie uchwyciłam, ale ogólnie.... wow

środa, 14 marca 2012

Jestem wielce wkur.... zła....  z powodu dzisiejszego sprawdzianu z francuskiego. Pomyliłam zasadę wstawiania On zamiast Nous i zapomniałam jak tworzy się tryb rozkazujący. No a przecież jestem najlepsza!!! No dobra... prawie. Ale na pewno najlepsza z tych, którzy zaczęli uczyć się w tym roku. Oj tak, potrzebuję dowartościowania. Inna sprawa, że sprawdzian był z różnych rzeczy, których nie było i pani raczyła z robić nam łaskę tłumacząc nam  jakieś 3 słowa z tych, których nie było. Poszło mi prawdopodobnie gorzej, niż tym co uczyli się do tego jakieś 2 dni (na przeciwko moich 3 tygodni).
Ale druga najlepsza uczennica wybłagała u pani możliwość poprawy nawet 4. Ja czekam na 3. Albo gorzej.
A rzeczywiście "On suis...." wydawało mi się dość dziwną konstrukcją. Ale już się przyzwyczaiłam do dziwaczności tego języka.

No a teraz uczę się geografii francuskojęzycznej.
Porażka.
Co mnie to kur.... motyla noga obchodzi, że w La Guyane jest coś tam rakietowego? LOL
I w ogóle co mnie interesuje, że DEPARTAMENTY I TERYTORIA ZAMORSKIE FRANCJI ( już po polsku ta nazwa jest trudna) to Les DROM- COM czyli
departement regional outre mer collectivites outre mer 
( i to jeszcze z milionem akcentów)

TO JEST NIENORMALNE

ŻAL

wtorek, 13 marca 2012

niedziela, 11 marca 2012

The Fantasy

The Fantasy, to piosenka, którą Jared Leto mógłby odstraszać fanki. Nie dla tego, że jest brzydka czy coś w tym rodzaju. Spójrzmy na fragment tekstu:


"Do you live, do you die, do you bleed
For the fantasy
In your mind, through your eyes, do you see
It’s the fantasy"



Te słowa byłyby spoko względem zakochiwania się w tym jakże przystojnym i utalentowanym człowieku :)

piątek, 9 marca 2012

Tak sobie od kilku dni myślę...
Po co ludziom zwierzęta? (no, poza tym, że dla kanibali- do jedzenia*)

*jestem kanibalem z przymusu- musiałam wybierać- albo ja, albo zwierzątka- źle się z tym czuję, ale cóż, miałam anemię, na to można zejść
więc okupiłam swoje życie /dobre samopoczucie/ śmiercią kilku krówek

czwartek, 8 marca 2012

Dzień kobiet

Polski- nasza pierwsza lekcja.
Chłopcy (WOW) pytają panią, czy mogą rozdać nam kwiaty. Niechętnie się zgodziła

Odwracam się do mojej koleżanki i mówię "Oni mają głupio, bo mają swój dzień jesienią. A my mamy w wiosnę" po czym obie spoglądamy w okno by zobaczyć obficie (już od rana) padający śnieg... Można domyślić się, że dostałyśmy nagłego napadu śmiechu.
Tak się dzisiaj zastanawiałam, po co ludziom w  ogóle muzyka?
A tym bardziej granie, tworzenie jej?

poniedziałek, 5 marca 2012

Goodnight Kiss

Oto piosenka napisana przez Mike'a Portnoy'a (największego znanego mi zdrajcę), który słynie z bycia najlepszym perkusistą świata i ze swojego lekkiego buractwa :)
Ale słowa tej piosenki mnie olśniły, są słodkie.





Goodnight kiss in your nightgown
Lavender in your bed
So innocent as you lie down
Sweet dreams that run through your head


Are you lonely without Mommy's love?
I want you to know I'd die for that moment
You're just a poor girl
Afraid of this cruel world
Taken away from it all
                                                                             
It's been 5 years to the day and
My tainted blood's still the same
I can't help acting this way and
Those bastard doctors are gonna pay


I'm so lonely without baby's love
I want you to know I'd die for one more moment
I'm just a poor girl
Afraid of this cruel world
Taken away from it all

Pochodzi z albumu "Six degrees of inner turbulence" i jest częścią "opowieści" o osobach przechodzących załamanie nerwowe.

Piosenka następująca po tej to "Solitary Shell", która też strasznie mi się podoba- autorstwa oczywiście Johna Petrucci

He seemed no different from the rest 
Just a healthy normal boy 
His mama always did her best 
And he was daddy’s pride and joy 


He learned to walk and talk on time 
But never cared much to be held 
and steadily he would decline 
Into his solitary shell 


As a boy he was considered somewhat odd 
Kept to himself most of the time 
He would daydream in and out of his own world 
but in every other way he was fine 


He’s a Monday morning lunatic 
Disturbed from time to time 
Lost within himself 
In his solitary shell 


A temporary catatonic 
Madman on occasion 
When will he break out 
Of his solitary shell 


He struggled to get through his day 
He was helplessly behind 
He poured himself onto the page 
Writing for hours at a time 


As a man he was a danger to himself 
Fearful and sad most of the time 
He was drifting in and out of sanity 
But in every other way he was fine 


He’s a Monday morning lunatic 
Disturbed from time to time 
Lost within himself 
In his solitary shell 


A momentary maniac 
With casual delusions 
When will he be let out 
Of his solitary shell


Ale i tak najmądrzejszą piosenką (też Petrucci'ego) jest "The Spirit Carries on"








Where did we come from?
Why are we here?
Where do we go when we die?
What lies beyond
And what lay before?
Is anything certain in life?

They say " Life is too short"
"The here and the now"
And " You`re only given one shot"
But could there be more
Have I lived before
Or could this be all that we`ve got?

If I die tomorrow
I`d be alright
Because I believe
That after we`re gone
The spirit carries on

I used to be frightened of dying
I used to think death was the end
But that was before
I`m not scared anymore
I know that my soul will transcend

I may never find all the answers
I may never understand why
I may never prove
What I know to be true
But I know that I still have to try

If I die tomorrow
I`d be alright
Because I believe
That after we`re gone
The spirit carries on

"Move on, be brave
Don`t weep at my grave
Because I`m no longer here
But please never let
Your memories of me disappear"

Safe in the light that surrounds me
Free of the fear and the pain
My questioning mind
Has help me to find
The meaning in my life again
Victoria`s real
I finally feel
At peace with the girl in my dreams
And now that I`m here
It`s perfectly clear
I found out what all of this means

If I die tomorrow
I`d be alright
Because I believe
That after we`re gone
The spirit carries on

To z kolei jest piosenka z płyty "Metropolis Part two: Scenes from a memory", która to jest podzielona na akty i sceny i opowiada historię, której fabuła opiera się na tym, że pewien koleś zostaje zahipnotyzowany i przypomina sobie swoje poprzednie wcielenie. Ale dokładniej to można przeczytać na Wikipedii




Ojejciu, i znowu post o Dream Theater
No cóż, nic na to nie poradzę
Będzie takich więcej
A nóż a widelec to kogoś zacznie interesować